D-Day Hel to legendarne widowisko historyczno-militarne, które już od 20 lat ożywia Półwysep Helski. Wydarzenie przenosi widzów w realiach 1944 roku, rekonstruując lądowanie aliantów w Normandii, w tym krwawe walki na plaży Omaha. To wyjątkowe, kilkudniowe widowisko z udziałem setek rekonstruktorów, zabytkowych pojazdów i widowiskowej pirotechniki.




Na linii życia i śmierci



Między akcją a emocją






Oczy pełne historii




Oblicza frontu










Wydarzenie znam od pierwszej edycji – to tutaj stawiałem swoje pierwsze kroki w fotografii, pierwszy aparat cyfrowy kupiłem bowiem pół roku wcześniej. Tegoroczna edycja była więc dla mnie wyjątkową podróżą w czasie.
Był to też pierwszy raz, kiedy spróbowałem pracy na dwa aparaty jednocześnie, naprzemiennie wykorzystując teleobiektyw 300mm, oraz uniwersalny zoom 28-75mm. Dynamika akcji w każdym kierunku, ułamki sekund na uchwycenie pirotechniki i kapryśna pogoda były świetnym „poligonem” – żeby nie stracić dobrego ujęcia, pstrykałem po kilkanaście zdjęć, kończąc kilkudziesięciominutową imprezę z 720 zdjęciami na karcie.
Jestem zadowolony z efektów. Udało mi się zamrozić w kadrze wybuchy, dynamiczne skoki, ślizgi oraz – co dla mnie najważniejsze – czyste, żywe emocje na twarzach rekonstruktorów. Zupełnie jakbym przeniósł się na plan filmowy Szeregowca Ryana lub Kompanii Braci.
